Moja droga zaczęła się klasycznie. Szkoła muzyczna, akademia, konkursy chopinowskie. Godziny spędzone nad frazą, oddechem, ciszą między dźwiękami. Pamiętam jeszcze kasety magnetofonowe z nagraniami Konkursu Chopinowskiego — słuchałem ich w kółko, próbując zrozumieć, co tak naprawdę kryje się między nutami. Grałem w Szafarni, w Antoninie — miejscach, gdzie muzyka Chopina wciąż oddycha. Tam nauczyłem się wrażliwości, narracji, uważności na każdy dźwięk.
Improwizacja. Poszukiwanie. Odwaga, by nie odtwarzać, lecz mówić własnym głosem.
Dziś, po ponad dwudziestu latach, wracam do Chopina — ale już inaczej. Z całym bagażem doświadczeń, emocji i wolności. Nie rekonstruuję. Nie kopiuję. Pozwalam jego muzyce przejść przeze mnie i zabrzmieć na nowo.
I rozmowa. Między przeszłością a teraźniejszością. Między klasyką a improwizacją. Między tym, kim byłem — a tym, kim jestem dziś.